Tuesday, May 15, 2012
chwilki- to nie był sen
"obudziła się i zrozumiała, że to jednak nie był tylko zły sen..."
"zbudila se je in ugotovila, da to niso bile le hude sanje ...
Monday, May 14, 2012
Sunday, May 13, 2012
Saturday, May 12, 2012
krakovska banda
Po Krakovem szwenda się dość liczna banda kotów wszelkiego rodzaju, kształtu i maści. Niektóre z nich bardzo są pocieszne.
Sunday, May 6, 2012
Tivoli
Wczoraj chciałam trochę poudawać, że mam wolny łikend i wykorzystując przepiękną pogodę i odrobinkę wolnego czasu, wpadłam przed swoim dyżurem w knajpie do Parku Tivoli. Park był pełen. Wszyscy Ljubljanczanie wpadli na ten sam pomysł co ja. Zresztą wpadają na ten pomysł w każdy łikend i w każdy dzień, w który dopisuje pogoda park pełen jest spacerowiczów, pinkikowiczów, rodziców z dziećmi, wyprowadzaczy psów, czytaczy, biegaczy, joginistów, ćwiczących taj-czi, biegających. Trawniki pełne są ludzisk leżących, siedzących, opalających się, świętujących urodziny, grających na gitarach, bawiących się z dziećmi, czytających, jedzących drugie śniadanie (a co dodatkowo miłe- wyłożenie ciała na trawie jest zupełnie bezpiecznie, ponieważ w parku są psie toalety). Muszę przyznać, że Słoweńcy naprawdę potrafią wykorzystywać uroki swojego miasta.
Ja zalogowałam się na kocyku obok Dejana, który ćwiczył swoje żonglerskie, akrobatyczne i breakdansowe sztuczki i wykorzystałam czas na słodkie nieróbstwo.
Saturday, May 5, 2012
chwilki- przez okienko
"przez okienko widać było tylko kawałek kucharza, a właściwie jago plecy i długie chude nogi w pasiastych spodniach z literką "e" wyszytą na tyłku...przygotowywał duży talerz sałaty"
Friday, May 4, 2012
chwilki- wieczorny spacer z Francim
Franci jest naszym sąsiadem. Często zagląda do "Skofa", wypija lampkę wina i idzie na spacer - "mój wieczorny obchód", jak zwykł się śmiać. Często wymieniamy poglądy i "mądrości", a jeśli zdarzy się, że akurat kończę swój dyżur, wtedy razem idziemy na wieczorny obchód wokół Krakova.
Karuzela
Thursday, May 3, 2012
wszytkie pomysły wyparowały
Wszystkie pomysły wyparowały, głowa i kartki pozostawały puste...
Vse ideje so izginile, glava in listi papirja ostale so prazne ...
Thursday, April 26, 2012
Wednesday, April 25, 2012
Thursday, April 19, 2012
z okna
Trzy dziesięciopiętrowce. Stoją jeden obok drugiego, nikt nikomu nie zasłania widoku. Nikt nikomu nie zagląda do okien (czasem zdarzy się tylko jakaś przelatująca czapla, wrona albo inny gołąb:). Z dziewiątego piętra widok rozciąga się daleko, daleko, przez czerwone dachy nisko zabudowanego Sępolna zanurzone w zieleności drzew, lampy stadionu olimpijskiego, odległe kominy i bloki, przy dobrej widoczności sięgając aż do Trzebnickich Wzgórz.
Dziś stary, znajomy, tysiąckroć oglądany widok z okna mojego pokoju.
Dziś stary, znajomy, tysiąckroć oglądany widok z okna mojego pokoju.
Friday, April 6, 2012
do domu
Dziś pora do domu. Wszyscy sobie na to zasłużyliśmy i ja, i Wy. Zasługujemy na te wspólne chwile, na aromatyczną kawę i chleb z miodem na śniadanie, na długie spacery, na pogawędki, na chwile milczenia, na objęcia, uściski i pocałunki. Zasługujemy na to aby być razem i cieszyć się chwilami swojej obecności. Nie mogę się Was doczekać!
Zdaj je čas za doma. Vsi smo to zalužimo in jaz, in Vi. Zaslužimo si te skupne trenutke, zaslužimo si aromatično kavo in kos kruha z medom za zajtrk, zaslužimo si dolgie sprehode, klepet in tišino, zaslužimo si objame, poljube in srčno,družinsko uzdušje. Zaslužimo si te skupne trenutke in to da uživamo en z drugim.
Komaj čakam da Vas vidim!
Dziś pora do Polski. Mam nadzieję, że napełnię swoje akumulatory entuzjazmem i szczęściem, i wrócę do Słowenii znów pełna optymizmu i radości (i oczywiście z szkicownikiem pełnym nowych pomysłów).
Danes grem na Poljsko. Upam da bom napolnila vse svoje rezerve entujazma in sreče in, da bom prišla v Slovenijo spet polna optimizma in radosti (in seveda z skicarko polno novih ideji).
Wednesday, March 28, 2012
Tuesday, March 27, 2012
A w każdym oknie jakaś historia
Wszystkie obrusy złożone, solniczki i buteleczki z oliwą i octem winnym przygotowane na półce, krzesełka i stoliki sprzątnięte pod dachem, ogródek sprzątnięty. Sztućce zawinięte w koszyczku, serwetki równo poukładane, stoły nakryte, kosze opróżnione, automat do kawy pachnie wspomnieniem małej czarnej. Jeszcze ostatnie takty muzyki, zgaszone światła. Knajpka spokojnie czeka, przygotowana na kolejny pracowity dzień. Spokojnym krokiem wracam do domu w ciepły, wiosenny wieczór, nie... właściwie to w ciepłą, wiosenną - już noc. Spacerując samotnie uliczkami, między domami, między blokami zastanawiam się nad ludzkimi losami, nad historiami i opowiadaniami skrywającymi się za każdym zapalonym i każdym zgaszonym światłem... Już za chwilę i moja nocna lampka dołączy to tych opowieści.
Monday, March 26, 2012
chwilki- gwiazdy
"stali objęci, otaczał ją opiekuńczo ramieniem i pokazywał gwiazdy"
"stali so v objemu, razlagal ji je o zvezdah"
Sunday, March 25, 2012
niedziela
Niedzielny spacer. Skrzyżowanie. Dom Kultury. Dzielnica Trnovo. Brązowe "organiczne" bloki z drzewami na dachach i balkonach. Kościół pełen nowoczesnych i absolutnie niekiczowatych obrazów. Mostek. Wąskie uliczki. Dzielnica Krakovo. Czerwone dachy małych, niskich domeczków. Ciche zakątki, zakamarki, podglądanie życia przez uchylone okiennice. Niskie płotki skrywające zadbane warzywne ogródki (w myśl hasła, że każdy Słoweniec powinien jeść swoją marchewkę). Rzeczka Gradaščica, potem mostek i kładka. Rzeka Ljubljanica i jeszcze jeden most. To dzielnica Prule. Domki, domeczki, czerwone dachy, płotki i płoteczki. Kolejny most i wybrzeże. Knajpka za knajpką. Kawiarenka. Herbaciarnia. Winiarnia. Knajpka. Stoliczki. Krzesełka. Wysztkie wypełnione ludźmi. Przyjaciele. Rodzinki. Małe dzieci. Studenci. zakochane pary. Zapach kawy. Nagrzana całodziennym słońcem kostka brukowa. Koty. Platany. Przyjemny gwar łaskoczący w uszy przy każdym mijanym lokalu. Nadchodzący wieczór chłodzi policzki. W powietrzu unosi się jazz. Kolejny most i drugi brzeg. Droga powrotna wszytko obrócone: znów Ljubljanica. Knajpki, kawiarenki, rozmowy, gwar, śmiechy. Zapach kawy. Most. Prule. Domki i domeczki. Mostek. Czerowne dachy, niskie płoteczki i marchewka na Krakovem. Mosteczek. Trnovo i brązowe, "leśne" bloki. Kościół pełen obrazów. Znów most.
Dziś po Ljubljanie spaceruję tylko w wyobraźni - choroba zmusiła mnie do zawarcia bliższej komitywy z łóżkiem i poduszką już drugi dzień...
Saturday, March 24, 2012
Nad rzeczką Gradaščicą
Przechodzę tam niemalże codziennie. Obserwuję ich z mostu, który postawiono ponoć nie tak dawno temu (ale na pewno dawniej niż dwa i pół roku, bo za "moich czasów" most był już w tym miejscu, w którym jest teraz). Wody w wybetonowanym korytku jest czasem więcej, czasami mniej. Wszytko zależnie od kaprysów pogody. Ale spacerowiczów jest coraz więcej - z każdym cieplejszym dniem przybywa też psów. Łączki nad małą rzeczką Gradaščicą, która chwilę potem przepływając jeszcze pomiędzy Trnovem a Krakovem łączy się z Ljubljanicą, są idelanym miejscem do spacerów, spotkań, pogawędek na ławeczce, wymieniania poglądów o nowej karmie dla pupila lub do obwąchiwania nowych psich kolegów. Spacerowiczów z kudłatymi pupilami można tu spotkać o każdej porze dnia i roku:)
Thursday, March 22, 2012
Wednesday, March 21, 2012
Tuesday, March 20, 2012
Monday, March 19, 2012
dziś bez tytułu
Zostałam poproszona o wzięcie udziału w pewnym projekcie. W jakim póki co nie zdradzę - wszytko w swoim czasie. Póki co próby i okruszki, niekoniecznie zapowiadające to co będzie. Tekst pani Marzeny Krajewskiej.
Wednesday, March 14, 2012
Tuesday, March 13, 2012
dom na skraju lasu i zielona sałata w ogrodzie
"obiecał mi dom na skraju lasu i zieloną sałatę w ogrodzie"
"obljubil mi je hišo zraven gozda in zeleno solato na vrtu"
Monday, March 12, 2012
Sunday, March 11, 2012
portfolio
Moi Kochani. Niektórzy z Was już widzę zauważyli, że po prawej stronie bloga coś przybyło i klikają, wchodzą, oglądają moje PORTFOLIO. Tak - to co przybyło to jest to właśnie link do portfolio. Motyw domków niektórym z Was może znany z moich wizytówek (a Ci którym motyw znany z wizytówek nie był, teraz już wiedzą- takie właśnie domki mam na obecnych wizytówkach:)
Nie bójcie się używać linku do portfolio.

Moji Dragi! Vidim, da nekateri ste že sami opazili, da ja na pravi strani boga nekaj več in vstopate in gledate moj portfoljio. Ja - to je tisto, kar je novega - povezava do portfolija. Slikico hiške nekateri od Vas morda že poznate iz moje vizitke (tisti izmed Vas ki niste bili seznanjeni s mojimi vizitkami, zdaj veste, da imam iste hišice na mojih poslovnih karticah :)
Ne sme Vas biti strah uporabljati povezave do portfolija.
Saturday, March 10, 2012
gołębie
Gołębie Lublańskie z pozoru niczym nie różnią się od tych Wrocławskich. Są tak samo grube, mają tak samo czerwone oczka i tak samo są koloru gołębiowego. Jednak to tylko pozory. W żyłach Lublańskich Gołębi płynie leniwie południowa krew... Jeśli tylko na krótką chwilę zatrzymać się na ulicy lub placyku i poobserwować Lublańskie Gołębie, wtedy od razu zaobserwować można jak są leniwe i ociężałe. Nie każdy rzucony na skwerku okruszek wart jest podskakiwania i trzepotu skrzydeł. Nie każdy pies czy kot wart jest wysiłku wzbicia się w powietrze aby usiąść w choć odrobinę wyżej położonym, bezpiecznym miejscu (zresztą psy i koty nie stanowią tutaj aż takiego zagrożenia, przecież w ich żyłach też leniwie płynie krew południowa). Na pierwszy rzut oka Gołębie Lublańskie mogą wydawać się nawet odważne czy nawet brawurowe - jakże wielkim szokiem było dla mnie kiedy po raz pierwszy jeżdżąc rowerem po starym mieście musiałam slalomem wymijać ptaszyska, które sprawiają wrażenie, że jest im zupełnie, ale to zuuuupełnie wszytko jedno czy zostaną rozjechane, rozdeptane czy zjedzone.
Powoli zaczynam się zastanawiać czy jest to kwestia południowej krwi, czy może podczas swoich gołębich obserwacji trafiłam na moment sjesty? a może po prostu to ewolucyjne zmiany i oto jesteśmy świadkiem powstawania nowego gatunku, a nasze dzieci obok innych nielotów takich jak ptak kiwi i kury będą wymieniać również gołębie? Jedno jest pewne określenie "dachowce" w przypadku Lublańskich "chodnikowców" zupełnie się nie sprawdza...
Friday, March 9, 2012
ptasi rwetes
Pewnego pięknego, grudniowego dnia wieszaliśmy wystawę na Bledzie. Ja cała zakaszlana i pociągająca nosem biegałam zrozpaczona tu i tam załamując ręce, szukając żyłek i tracąc nerwy nad tym jak tu zawiesić prace w Pomieszczeniu-Kóre-Jest-Zupełnie-Inne-Niż-Miało-Być. Do akcji wkroczył Kamil i ze swoim stoickim spokojem w ciągu kilku minut rozwiązał większość problemów. To był pierwszy raz kiedy miał okazję wziąć w ręce każdą moją pracę i obejrzeć je "na żywo". Jakże wielkie było moje zaskoczenie kiedy potem usłyszałam, że tak na prawdę to moje prace są s m u t n e... Pierwszy raz usłyszałam taką uwagę! A byłam święcie przekonana o swoim mistrzostwie w skrywaniu się - przecież do tej pory nikt nie odkrył faktu, że większość prac powstaje w chwilach otulonych melancholią...! Że większość prac jest stęsknionych, wyśnionych, rozmarzonych; że są jak ciepły, miękki, kolorowy sweter który wciągam na siebie w szare, zimne, smutne dni aby ogrzał moje ciało i serce; że są jak kubek gorącego kakao wypijany po długim zimowym spacerze.
No tak, na przyjaciół można liczyć nie tylko przy wieszaniu wystawy, ale też przy odkrywaniu własnych tajemnic :-)
Jakiś czas potem dostałam przesyłkę, a w niej symboliczną farbkę - słonecznie żółtą, radosną, optymistyczną. Prezent zobowiązuje. Może dlatego w ostatnim czasie słyszę tyle ciepłych i dobrych słów odnośnie swojej optymistycznie radosnej twórczości?
Moji Dragi gledalci in brali iz Slovenije! Lepo se Vam opravičujem, ampak danes ne bo prevoda v Vaš jezik (torej če imate željo malo se nasmejati, tako kot vedno ko berete mojo slovenščino, pojdite prebrat nekaj vicov ali vprašajte prijatelje naj Vas malo požgačkajo). Če vseeno Vas zanima kaj sem napisala priporočam "strica" Google in njegov prevajalnik- mogoče to bo celo bolj zanimivo in zabavno kot moja poljska slovenščina!
Thursday, March 8, 2012
stada żółtych, małych ptaszków
Kawiarenko- knajpka "Pri Škofu", w której pracuję to urocze miejsce w jeszcze bardziej uroczym zakątku Ljubljany, o którym odrobinę już pisałam tutaj. Czas pracy obfituje w wszelkiego rodzaju wrażenia i emocje, codziennie spotkania z ludźmi miłymi, milszymi i z tymi ani trochę niemiłymi. To miejsce pełne wydarzeń, rozmów, dyskusji. Pełne radości, smuteczków, grubych kocurów i żółtych ptaszków na drzewkach.
(ostatnio z uporem maniaka wycinałam małe ptaszki z żółtego kartonu i porozwieszałam je na łysych drzewkach w okolicy knajpki, teraz dopóki wiosna nie rozwinie n nich swoich zielonych pąków, na gałązkach królują żółte, ptasie stadka, a drzewka nie są już takie nagie ;)
(ostatnio z uporem maniaka wycinałam małe ptaszki z żółtego kartonu i porozwieszałam je na łysych drzewkach w okolicy knajpki, teraz dopóki wiosna nie rozwinie n nich swoich zielonych pąków, na gałązkach królują żółte, ptasie stadka, a drzewka nie są już takie nagie ;)
Wednesday, March 7, 2012
chwilki- sałata
"postawił przed nią ogromny talerz sałaty przyprawiony szczyptą miłości"
"prinesel je velik krožnik solate začinjene s ščepcom ljubezni
"prinesel je velik krožnik solate začinjene s ščepcom ljubezni
Tuesday, March 6, 2012
Monday, March 5, 2012
Sunday, March 4, 2012
wyruszyłaby sama nie wie dokąd
"najchętniej zostawiłaby wszytko i wyruszyła....sama nie wie gdzie...- do domu..."
"najraje pustila bi vse in odpotovala....same ne ve kam...- doma"
Saturday, March 3, 2012
Friday, March 2, 2012
Krakovo
Małe, wąskie uliczki; niskie domeczki, grubaśne koty-leniuchy i restauracyjka "Pri Škofu" - to tutaj można ostatnio spotkać mnie najczęściej. Jak na ironię losu to stare Ljubljanskie osiedle nazywa się to Krakovskie osiedle, albo po prostu Krakovo...
Majhne, ozke ulice, nizke hiške, lene mačke- debeluške, gostilnica "Pri Škofu" - zadnje čase točno tukaj me lahko srečate najbolj pogosto. Kako smešno je to, da se ta star del Ljubljane imenuje Krakovo...Saj je Krakov najbolj znano mesto moje Domovine- Poljskie!
Majhne, ozke ulice, nizke hiške, lene mačke- debeluške, gostilnica "Pri Škofu" - zadnje čase točno tukaj me lahko srečate najbolj pogosto. Kako smešno je to, da se ta star del Ljubljane imenuje Krakovo...Saj je Krakov najbolj znano mesto moje Domovine- Poljskie!
Thursday, March 1, 2012
chwilki- makaron
"makaron trzeci dzień z rzędu nie przekonywał jej..."
"ni bila navdušena nad špagetjem tretji dan zaporedom..."
Subscribe to:
Posts (Atom)