Saturday, January 29, 2011

Friday, January 28, 2011

Schodami

Nie ma lekko, nie ma, ze boli, tutaj winda nie istnieje!
Na wyzyny Miłosci to powolutku, krok za kroczkiem do gory. Schodami!

Wednesday, January 26, 2011

Tuesday, January 25, 2011

Pocztowkowa szansa.

Szykuje sie cos nowego. Niektorzy moi przyjaciele i znajomi wiedza, ze projektuje kartki pocztowe. Niektore z nich trafiaja potem do kopert i zaadresowane podazaja cieszyc (mam nadzieje:) adresatow, te na zamowienie pedza do zamawiajacych, a niektore trafiaja do szuflady. Tym razem czesc z nich spotka inny los. Dostały szanse wyrwac sie z szufladowych głebin i juz niedługo zawisna na scianach Kocevjskiej, bibliotecznej galeryjki.


Monday, January 24, 2011

koraliczki i kuleczki cz.I

A kuku! To znow ja :-) Powracam długiej przerwie spowodowanej roznymi przyczynami, poczynajac od zarazkow i wirusow, ktore nic sobie nie robiac z ogromnych ilosci pozeranego przeze mnie czosnku i hektolitrow herbaty bzowej z miodem popijanych codziennie, zaatakowały i rozłozyły mnie na łopatki; konczac na tym, ze moj laptop zupełnie juz odmowił wspołpracy, zbuntował sie i teraz w oczekiwaniu na serwis wyswielta mi tylko jakies czerwone komunikaty... Post bedzie, ale pisany na słowenskiej kalwiaturze. W zwiazku z tym jedyna, wyjatkowa polska lierka jaka moge Was, Moi Mili Ogladacze uraczyc, jest "ł" i "Ł"...Brak pozostałych moge jedynie wynarodzic słowenskimi: "š", "č", "ž". Nie wiem jednak czy bedzie to jakiekolwiek pocieszenie...Moze tylko wtedy kiedy przełamie sie w koncu, i zaczne umieszczac dwojezyczne posty.
Dzis tworczosc niemalarska. Obiecałam komus (komu? ten wie:), ze wkrotce pokaze jescze inne moje wytworki/potworki. "Wkrotce" własnie nadeszło i oto moje drobiazgi:


Koraliki jagodowo-malinowe ze smietanka. Mniam;)


Koraliki drewniano-szklane. Bardzo je lubie. Robiłam je w towarzystwie mojej Kochanej Babci.

Koraliki niebieskie, wiele z koralikow na tych sznurkach ma swoja historie. Np. Szklane zielone "łezki" dostałam od mojej wspaniałej Cioci Ninki w wieku chyba lat 7; niebieskiego skarabeusza przywiozła mi Hania z Egiptu; ceramiczny słodki zołwik (tuz obok skarabeusza) do prezent od Magdy M. (przysłała mi go w liscie z sanatorium w Cieplicach, miałam wtedy ok 10 lat:); najwiekszy, szklany, podłuzny, niebieski koralik od Agaty, ktra przywiozła go z jednej ze swoich licznych podrozy (tak licznych, ze juz nie wiem, z ktorej:); jeszcze troche mogłabym popisac, ale juz wystarczy:) acha, koraliko-guzik słuzacy jako zapiecie zrobiła moja Mama w czasie studiow, jak jeszcze mnie na swiecie nie było:)


Tym razem bedzie krotko: koraliki jesienne


Koraliki jedne z ulubionych, niektore z nich kojarza mi sie z napol wyssanymi landrynkami o smaku coli:)

Koraliki najbardziej eksploatowane - kto mnie zna, zna te koraliki:)

Koraliki malowane w kwiatki łapkami własnymi, efekt pierwszych miesiecy w Kočevju.

Koraliki niebieskie wersja II

I znowu koraliki o wartosci historyczno-emocjonalnej. Zrobione i noszone przez moja Mame za czasow studiow, z koralikow przywiezionych, o ile mnie pamiec nie myli z Kanady, przez kolezanke Krystyne. Nastepnie noszone przeze mnie od  czasow licealnych, az do teraz. Wielokotnie pekniete, rozsypane, zbierane na ulicy, na schodach na uczelni i w supermarkecie.


Ludowe. Jako dziewczyneczka nosiłam je do krakowskiego wdzianka przepieknie usztego przez mojego Dziadziusia, a cudnie wyszytego cekinami przez moja Kochana Babcie. Teraz troche przerobione, bo nie miesciły sie na moja, niedziecieca juz szyje:)

Zołto- zielone, wakacyjne:)



Monday, January 3, 2011