No, na osłodę zimnych, pełnych śniegu dni, jeszcze jedna garść "żelków" :-)
SMACZNEGO :-)
Saturday, December 4, 2010
Aniołki - słodziaki
Jak to zostało napsiane w jednym z poprzednich komentarzy - "słodziaki...
A pewnie! Na wystawę przychodzi mnóstwo dzieciaków, zatem niech też coś mają! :)
Zatem drogie Duzie i Małe Dzieciaki - specjalnie dla Was: Anielskie Słodziaki :-D
A pewnie! Na wystawę przychodzi mnóstwo dzieciaków, zatem niech też coś mają! :)
Zatem drogie Duzie i Małe Dzieciaki - specjalnie dla Was: Anielskie Słodziaki :-D
Friday, December 3, 2010
Wystawa - opienkunowie
Anioły opiekuńcze były pokazywane już wcześniej, zatem stali i wytrwali Podglądacze mojej twórczości nie znajdą w tym poście nic nowego:)
A dla wszytkich niesłoweńskich czytelników i tych, którzy maja trudności z odczytaniem tekstu na pracach napiszę, że tekst ów to fragment z Księgi Wyjścia, moim zdaniem bardzo piękny i uniwerslany:
A dla wszytkich niesłoweńskich czytelników i tych, którzy maja trudności z odczytaniem tekstu na pracach napiszę, że tekst ów to fragment z Księgi Wyjścia, moim zdaniem bardzo piękny i uniwerslany:
"Oto Ja posyłam anioła przed tobą,
aby cię strzegł w czasie twojej drogi
i doprowadził cię do miejsca,
które ci wyznaczyłem".
Grajkowie
Nie jestem za umieszczaniem tutaj wystawowych prac, ale na prośby (i groźby:) zmieszczam.
A co mi tam:) Niektóre z nich były już wcześniej, inne są całkiem, całkiem nowe. Jest ich dużo, ale sami chcieliście:) A w dodatku jakość zdjęć taka sobie...Na początek grajkowie.
A co mi tam:) Niektóre z nich były już wcześniej, inne są całkiem, całkiem nowe. Jest ich dużo, ale sami chcieliście:) A w dodatku jakość zdjęć taka sobie...Na początek grajkowie.
1.
2
3
4
5
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
16.
17.
To chyba najdłuższy mój post do tej pory. Gratuluję wszystkim, którzy dotrwali aż do tego zdania:)
fotorelacja
Jakiś czas temu, w zasadzie całkiem nie tak dawno, pisałam o nowej wystawie. W związku z ową wystawą właśnie, dochodzą do mnie maile - petycje i podania od osób Tych z Daleka, i Tych Którzy Niemogą Dotrzeć do Kocevja, z prośbami o zamieszczenie jakieś fotorelacji i pokazania prac. Zatem dla Niemogacych Dotrzeć i dla Tych z Daleka prace już w najbliższym poście, a teraz trochę zdjęć zza kulis, czyli "Jak to z wieszaniem było". A nie było łatwo, oj, nie łatwo...a to, ze względu na warunki, niewielką przestrzeń, ograniczenia czasowe i zakaz wbijania gwoździ w ściany galerii (tak, tak - wszytko zawieszone na wystawowej "szynie", co wbrew pozorom wcale nie ułatwia zadania...).
Rok - zaduma, czyli inaczej problemy z kompozycją.
Beti - w skupieniu.
Wieszanie, czyli akrobacje Kristiny na drabinie, Beti asekuruje.
Żeby nie było - chora, zasmarkana i zakaszlana, ale ja też miałam swój udział w wieszaniu:)
Głupawka zmęczeniowo-późnogodzinna.
W wieszaniu wystaw dochodzimy do perfekcji - Beti za sprawą czarów sprawia iż obrazki same podnoszą się z podłogi i wędrują na ścianę zawisając w najodpowiedniejszym miejscu;)
Tuesday, November 30, 2010
Co z blogowania wyniknąć może
Pewnego pieknego, późnowakacyjnego popołudnia, a może był to poranek? nie pamietam już tak dobrze...Dostałam e-mail od pewnej przemiłej osóbki - Anji. A wszytko zaczęło się od mojego wpisu na temat Oratorium dla dzieci, w które byłam zaangażowana (na początku od strony plastyczno- dekoracyjnej a potem już "na całej linii"). Otóż Anija zaangażowana w "oratoryjne kilmaty" na codzień, zainteresowała się moją słoweńską działalnością na tym polu. W efekcie naszej późniejszej korespondencji, powstał mały artykulik na ten temat :-) Jeśli zatem ktoś jest zainteresowany to TUTAJ jest link do pisma "Kontakt", w którym artykulik ów został opublikowany. Dla ułatwienia napiszę, że tekst znajduje się na stronie 12 i 13 :)
A jak ktoś ma ochotę ujrzeć sympatyczną Aniję, to kuka na Was ze zdjęcia na stronie 6.
Koński karnet
Jakiś czas temu zostałam poproszona o narysowanie projektu kartki pocztowej - karnetu dla Stowarzyszenia Ugar zajmującego się końmi. Kartka miała być bardzo "końska" i odpowiednia na każdą okazję (z naciskiem na Nowy Rok). Do tej pory nie miałm okazji zajmować się końmi. Zdażyło mi się raz w życiu podczas wakacji w Ustce posiedzieć ok.10 minut na grzbiecie kucyka i to raczej dla towarzystwa młodszej kuzynce, niż z zamiłowania do koni. Oczywiście cenię i podziwiam te dostojne zwierzęta, jadnak nigdy nie przechodziłam przez "etap koni" dość charakterystyczny (chyba) dla małych dziewczynek. Nie obwieszałam ścian pokoju końskimi plakatami, nie zbierałam pocztówek z końmi, nie czesałam namiętnie plastikowych kucyków - my little pony. Zatem zupełnie niedoświadczona w tym temacie zabrałam się za rysowanie.
Zadanie było nie łatwe nie tyle ze względu na brak obycia w temacie, ale ze względu na obostrzenia, wymagania oraz niemoc decyzyjną zamawiającego. Po dłuuuuugich godzinach szkicowania/rysowania/malowania powstało dość sporo projektów. Konie "na poważnie" i konie "żartobliwie". Zamawiający wybrał trzy projekty, z kórych ostatecznie jeden został "przerobiony" na karnet przez Magdalenkę Szafraniec (pracownia projektowa "em z ogonkiem").
"Koński" projekt wygląda tak:
Gotowy karnet wygląda niemalże tak. Niemalże,gdyż zamawiający do ostatniej chwili prosił wciąż i wciąż o jakieś poprawki:
Monday, November 22, 2010
Ciepły, letni wieczór.
To nic, że mamy koniec listopada. Dziś ciepły, letni wieczór na ryneczku w małym, słoweńskim miasteczku.
Thursday, November 18, 2010
nocnie
Z racji Anielskiej "wystawki" zbliżającej się w tempie zaskakująco szybkim, jak i z racji wielu ciekawych zdarzeń i wydarzeń w życiu codziennym, nie dysponuję niestety ogromnymi ilościami czasu. Jednakowoż udaje mi się wyłuskać w tzw. międzyczasie jakieś chwilki, które po zebraniu do "kupy" można wykorzystać na malowanie nie tylko przedwystawowych - anielskich tematów. Nie, Aniołkami nie będę teraz zamęczać. Wystarczy, że sama czuję się umęczona tym tematem. I to nie tyle ze względu na same anioły, jak raczej na terminy i zobowiązania. Choć co wnikliwszy obserwator i tu dopatrzy się jakiegoś białego skrzydełka:)
Tuesday, November 16, 2010
Wystawa - razstava:)
Szykujemy kolejną wystawę, a może raczej wystawkę:)
Tym razem wraz z Beti Malinovič pokażemy Anioły.
Anioły Beti malowane są akrylem na deseczkach, moje akwarelą i tuszem na papierze.
Na anielską wystawę zapraszamy w grudniu do Kočevjskiej biblioteki
Pripravljamo razstavo!
Skupaj z Beti Malinovič bova pokazali angele.
Betini angeli so slikani z akrilnimi barvami na les, a moji z akvereli in črnilom na papirju.
Lepo povabljeni Decembra v Kočevsko knjižnjico.
Thursday, November 11, 2010
Na dworze, nie na polu.
Dziś na dworze (nie na polu!!!) piękna pogoda, słoneczko świeci i grzeje, liście pod nogami szeleszczą, strumyk za domem szemrzy, niebo między obłoczkami pokazuje błękit. Do świąt jeszcze caaaały miesiąc i trochę. Dlatego do tego wszytkiego jeszcze i obrazek w "klimacie" :-)
Sunday, November 7, 2010
ach, ten Chagall...
To nie moje dzieło, choć bardzo chciałabym móc pochwalić się taką kreską... To kopia Chagalla, akwaforta którą zrobiłam na zajęciach z grafiki, chyba na III roku studiów.
Friday, November 5, 2010
słoweńska jesień
Niebo siwe i błękitne.
Trwa bura i zielona.
Liście pod drzewami i na drzewach.
Ziemia mokro-błotnista i sucho-spękana.
Śmieszna ta słowenska jesień.
Wszędzie pachnie jabłkami.
Monday, November 1, 2010
zupełnie nie w temacie - zima
To nie tak, że się lenię. To nie tak, że nic nie robię.
Przygotowania do wystawy wcale nie przyćmiły mi codzienności i w tej codzienności obecnych również farb, tuszów, ołówków i innych akcesuarów. Wszytko co powstawało w ostatnim czasie chowałam jednak skrzętnie do tzw. szuflady (tak zwanej dlatego, że tak na prawdę to chowałam do pudełka, a nie do szuflady, z powodów takich, że jej nie mam...:) Prace są związane z pewnymi projektami, które gdzieś tam kiełkują i klarują się w mojej głowie i póki nie wykiełkują i się nie wyklarują, nie chciałam ich pokazywać. Nie chciałam ich pokazywać również z tego powodu, że w wyniku związania z projektami, prace te niezwiązane są ani z porą roku, ani z bieżącymi wydarzeniami, ani z niczym innym oprócz tych projektów właśnie :) Kusiło mnie zachomikowanie ich "na potem", na odpowiedniejszą okazję, na wszelki wypadek gdyby wena mnie opuściła... Bez sensu... I zreszta czy musi coś z być związane?
Zatem dziś niech będzie zimowo (i to wcale nie dlatego, że za śniegiem tęsknię).
Sunday, October 31, 2010
przeczytane
Co jest najśmieszniejsz e w ludziach:
Zawsze myślą na odwrót: śpieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem.
Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.
Paulo Coelho
Zawsze myślą na odwrót: śpieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem.
Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.
Paulo Coelho
Friday, October 29, 2010
domek i osty
Jesiennie z ostami.
A tak na marginesie (a raczej pod spodem :) to osty można pić, a raczej nie dosłownie osty, tylko herbatkę z ostów!
W Słowenii zbieranie ziół i robienie z nich wszelkiego rodzaju naparów jest bardzo popularne.
Ja, dziecko miasta, odkrywam tu wiele, wiele niesamowitości i dowiaduję się rzeczy dla mnie zupełnie nowych i zaskakujących. Takich jak np. to, że osty można pić.
Napar z ostów przygotowuje się jak zwykłą herbatę, czyli zalewamy przegotowaną, gorącą wodą i czekamy aż "naciągnie" (już słyszę głosy oburzenia za strony herbacianych miłośników... wybaczcie proszę moją ignorancję). Taki napój jest ohydnie gorzki w smaku, ale za to jaki ma dobroczynny wpływ na nasze organizmy! Napoju słodzić się nie powinno, aby zachować jego cudowne właściwości oczyszczające. Herbatka z ostów ponoć wypłukuje z naszego organizmu wszytkie trucizny, wyciąga to co niepotrzebne i szkodliwe. Taką herbatkę pije się chyba regularnie przez kilka dni (2-3) powtarzając kurację co dwa miesiące. Te ostatnie dane, mogę w wypadku zainteresowania, jeszcze dokładniej sprawdzić.
Smacznego!
Subscribe to:
Posts (Atom)




































